O mnie
Jestem misjonarzem werbistą (SVD), od 2011 roku posługującym w Irlandii — słowem, muzyką i codzienną obecnością wśród ludzi wyspy.
Kluczem do zrozumienia mojej drogi jest tekst Przymierze. A ponieważ życie misjonarza pisze się dzień po dniu, najpełniejszą biografią jest ta strona: osiemnaście lat zapisków w Archiwum i fotograficzna kronika w Galerii.
Świadectwa drogi
2011 · „Zielone koraliki" — świadectwo powołania
Świadectwo napisane z okazji święceń kapłańskich, opublikowane w miesięczniku „Misjonarz" 5/2011.

Kiedy byłem nastolatkiem, pewnego dnia mój brat przyniósł do domu kasety zespołu, którego muzyka była tajemnicza, piękna i opisywała jakiś nieznany dla mnie świat. Nie miałem wtedy pojęcia, że była to jedna z najbardziej znanych kapel irlandzkich grających muzykę celtycką, śpiewając w tymże języku. Wówczas w najśmielszych marzeniach nie wysnułbym sobie, że moje życie zwiąże się z tą częścią Europy, która zwana jest wyspą świętych i uczonych, czyli z Irlandią. Ale aby zrozumieć, dlaczego tak się stało, trzeba się nieco cofnąć w czasie...
Za działaniem Bożej Opatrzności, w życie młodego Bartka, oczarowanego światem komputerów i muzyki elektronicznej, wkroczył Pan Jezus. Fascynacja techniką i bezkrytyczne chłonięcie masowej kultury doprowadziło do tego, że piękny świat wiary, wyniesiony z domu rodzinnego i wzbogacony doświadczeniem bliskości Kościoła, w którego życiu uczestniczyłem jako ministrant i lektor, zaczął się chwiać w posadach a ja zacząłem doświadczać realnie, co to znaczy duchowe umieranie przez grzech.
Eucharystia wśród grupy polskich emigrantów w Irlandii
Bóg jednak nie zostawił mnie samego w tym zagubieniu i nie pozwolił mi długo trwać w takim stanie. W tamtym czasie wyjechałem na rekolekcje oazowe Ruchu Światło - Życie, gdzie doświadczyłem nawrócenia - bardzo głębokiego spotkania z Jezusem, żywą Osobą, Bogiem miłosiernym, przebaczającym. To wydarzenie wyznaczyło nowy kierunek w moim życiu - drogę wiary. Nie od razu oznaczało to dla mnie wybór stanu zakonnego czy kapłańskiego. Z czasem jednak zacząłem dostrzegać, że takiego życia dla mnie pragnie Pan Jezus.
Zrozumiałem bowiem, że On chce, żebym tej łaski spotkania z Nim nie zatrzymywał tylko dla siebie czy rodziny, którą mógłbym założyć. Ale bym wspólnie z Nim szukał tych, którzy "mieszkają w ciemnościach" i aby to przebywanie z Nim stało się treścią całego mojego życia. Nie obyło się bez wewnętrznych walk, aby się na to zgodzić, łaska Boża jednak przyszła z pomocą.
praca reporterska w czasie ewangelizacji na Przystanku Jezus
Pan Bóg dał mi do zrozumienia, przez bardzo konkretne wydarzenia, że chce, abym wstąpił do werbistów, choć zupełnie nie znałem tego Zgromadzenia. I tak w sierpniu 2002 roku pojechałem do postulatu do Nysy, do świata całkowicie nowego, obcego. Z czasem jednak rosło we mnie wewnętrzne przekonanie, że jest to moje miejsce, a Duch Święty mnie w tym upewniał, szczególnie przez doświadczenie uczestnictwa w różnych dziełach ewangelizacyjnych, gdzie mogłem namacalnie doświadczać mocy Ewangelii oraz tego jak bardzo współczesny człowiek potrzebuje Boga.
Po czterech latach formacji w seminarium w Pieniężnie pojawiła się niespodziewana propozycja wyjazdu na praktykę misyjną do Irlandii. Owa propozycja stała w sprzeczności z moimi planami co do przyszłości jako werbisty, bowiem wtedy wiele myślałem o Afryce. Po różnych perturbacjach ostatecznie w 2007 roku udałem się na dwa lata do Irlandii.
w studio radiowym werbistowskiego ośrodka Kairos w Irlandii
Był to piękny, ale i trudny czas spotkania z nieco innym światem, kulturą i Kościołem, który już wtedy był w bardzo dużym kryzysie. W czasie tej praktyki mogłem również rozwinąć swoje umiejętności w zakresie posługiwania się mediami, w szczególności radiem i telewizją. Pozwoliło mi to zrozumieć, że ewangelizacja świata mediów oraz używanie tych potężnych środków komunikacji w celu przybliżania innym Dobrej Nowiny o zbawieniu są moim "powołaniem w powołaniu".Lata formacji zakonnej naznaczone były różnymi zawirowaniami i kryzysami, jednak z Bożą pomocą nastał dla mnie szczęśliwy dzień złożenia wieczystych ślubów zakonnych a później przyjęcia święceń diakonatu, zwieńczonych otrzymaniem święceń kapłańskich 8 maja 2011 roku.
Decyzją przełożonych z Rady Generalnej naszego Zgromadzenia w Rzymie, zostałem przeznaczony do pracy w prowincji irlandzko-brytyjskiej. Oznacza to dla mnie powrót do osób i miejsc, które już dane było mi poznać. Ale jest to zarazem nowe wyzwanie, wracam tam bowiem jako kapłan, spadnie więc na mnie dużo większa odpowiedzialność za drugich i ich drogę do Boga. W pierwszych latach formacji rozdawałem nowo poznanym przyjaciołom kolorowe różańce misyjne, prosząc, aby modlili się za mnie na zielonych
posługa diakona - czuwanie młodzieżowe w Pieniężnie
koralikach, które symbolizują kontynent afrykański - moją pierwszą "misyjną miłość". Stało się tak, że owa afrykańska zieleń modlitewna została w Niebie przemieniona na zieleń irlandzką. Kończąc więc, proszę Cię, Drogi Czytelniku, jeśli kiedyś dane Ci będzie modlić się na różańcu misyjnym, abyś dziesiątkę różańca na zielonych koralikach ofiarował za ojca Bartłomieja. Za co z góry serdecznie dziękuję!
o. Bartłomiej Parys, SVD
Poniżej obrazki prymicyjne jubileuszowy

2020 · Rozmowa o drodze — Diakonia Misyjna (22 czerwca)
W dniu moich 38 urodzin Diakonia Misyjna Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Krakowskiej zaprosiła mnie na rozmowę o moim życiu — myślę, że dobrze podsumowuje ona moją drogę.
2020 · Audycja misyjna w Radiu eM (6 września)
Dobre podsumowanie na 9. rocznicę przybycia na stałe na wyspę — opowiadałem o tym, czego potrzebuje Kościół w Irlandii.
2021 · Homilia na 10-lecie kapłaństwa (8 maja, Naas)
Obrazek jubileuszowy:

2022 · „Dekada irlandzkiej misji"
Kiedy przygotowywaliśmy się do święceń kapłańskich, byliśmy poproszeni o napisanie krótkiego świadectwa do „Misjonarza". Aż trudno uwierzyć, że od czasu publikacji mojego tekstu na łamach tego pisma minęło ponad dziesięć lat.
Teraz znów zasiadam do opisania doświadczenia z misji na irlandzkiej wyspie. Czynię to w poczuciu wdzięczności i w duchu wezwania, które regularnie pojawia się w liturgii Mszy św., kiedy modlimy się psalmami: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy! Bez wątpienia miniona dekada mojego życia to świadectwo działania Boga w Kościele, pozostającego nieustannie w stanie misji w każdym zakątku świata. Mnie Opatrzność Boża, przez decyzję przełożonego generalnego, skierowała do Irlandii jako mojej Ziemi Obiecanej.
O. Bartłomiej Parys SVD podczas modlitwy za Irlandię w Clonmacnoise, 2017 r.
Myślę, że opis mojego czasu na misjach można ująć w czterech aspektach: dziesięć lat drogi zewnętrznej, zmiana wewnętrznej dynamiki misji, przemiany w Irlandii i w Kościele w tym kraju.
Jako młodzi werbiści przed święceniami byliśmy zachęcani do prowadzenia tzw. stypendiariusza, w którym mieliśmy notować daty i miejsca odprawianych Mszy św. Kiedy piszę te słowa, ich liczba przekracza 4 tys., a lwia ich część – dziesiątki, jeśli nie setki – była sprawowana w różnych miejscach na wyspie: od Eucharystii w dużych zgromadzeniach wiernych, poprzez te dla moich parafian u początku drogi misyjnej, aż do tych dla małych wspólnot, dla młodzieży, starców w domach opieki, różnego rodzaju ruchów kościelnych. Wśród nich można wymienić celebracje dla Polaków żyjących na wyspie we wszystkich jej regionach, a także bardzo wiele w naszych domach werbistowskich. Nie brakuje także takich, kiedy podczas liturgii eucharystycznej nikogo ze mną nie było – przybyło ich szczególnie dużo w 2020 r. w czasie pandemii. Spróbujmy tym tysiącom celebracji nadać nieco kształtu – w wydarzeniach i miejscach.
Droga misyjna
Moja droga misyjna rozpoczęła się od małej wiejskiej parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na południu Irlandii. Tytuł kościoła – „Narodzenie" – dobrze pasował do narodzin wieloletniej posługi, jaka mnie czekała dla Kościoła w Irlandii. Po roku kolejne szlify pastoralne zdobywałem w większej parafii miejskiej, gdzie pełniłem też posługę kapelana szpitalnego. Wejście w wir obowiązków pastoralnych, a także towarzyszenie ludzkiemu cierpieniu i pomoc w przechodzeniu do wieczności, były bardzo dobrym fundamentem budowania tożsamości pasterskiej. Jednocześnie od samego początku wiedziałem, że bardzo istotne dla owocnej posługi misyjnej jest tworzenie małych grup stanowiących przestrzeń doświadczenia wiary. Przez pierwsze sześć lat kapłaństwa były to grupy podejmujące studium Katechizmu Kościoła Katolickiego, rozsiane po różnych miejscach wyspy. W tych pierwszych latach ważne też było towarzyszenie różnorodnym wspólnotom apostolskim na wyspie.
Po dwuletnim doświadczeniu parafialnym nastąpił kolejny etap, związany ze służbą poprzez środki społecznego przekazu. Trwał on niespełna trzy lata i był połączony z kontynuacją towarzyszenia wspólnotom modlitewnym i apostolskim. Tak minęło pierwsze pięć lat mojej misji.
Rozmowa w studiu radiowym werbistowskiego Ośrodka Kairos
Drugie pięć lat wiąże się z rozeznaniem, że Pan wzywa mnie do pozostawienia służby w mediach, którą opuściłem pod koniec 2015 r. Bardzo szybko zaczęły pojawiać się nowe obowiązki zarówno w ramach Zgromadzenia Słowa Bożego, jak i poza nim. W zgromadzeniu stałem się odpowiedzialny za formację młodych seminarzystów, a ponadto objąłem stanowisko archiwisty naszej prowincji. W tym czasie, pośród posługi różnym grupom, priorytetem stała się służba wiernym przynależącym do ruchu, który – ku mojemu zaskoczeniu – zaczął rozwijać się także w Irlandii. Chodzi o Ruch Światło-Życie, wraz ze swoją gałęzią Domowego Kościoła, obejmującą formację rodzin. Sam mam duchowe korzenie w tym właśnie ruchu – zarówno jeśli chodzi o świadome przeżywanie wiary, jak i rozeznanie powołania do bycia werbistą. Spotkanie i powrót do służby na tej duchowej drodze już jako werbista w Irlandii, to na pewno największa niespodzianka Opatrzności tej pierwszej dekady misji.
Przemiany w kraju i w Kościele
Sama Irlandia również zmieniła się w ciągu tych dziesięciu lat. Wiele osób na pewno było zszokowanych, kiedy dowiadywało się, że ten kraj, o przeszłości katolickiej, dużą większością głosów społeczeństwa coraz bardziej wybierał sposób istnienia, będący negacją swoich korzeni. Dziś powiedzieć, że jest się na misjach w Irlandii, nie jest tak szokujące jak jeszcze dziesięć lat temu, kiedy mogło wydawać się to „przesadą". Również sam Kościół w Irlandii szuka nowego sposobu odnalezienia się w tutejszym świecie i społeczeństwie. Obecność Kościoła będzie drastycznie inna od tej, którą znały poprzednie pokolenia. Towarzyszenie i bycie częścią tego procesu, wyznaczanego szczególnie przez pontyfikat papieża Franciszka, jest dla mnie ważną duchową przygodą.
Młodzi Irlandczycy z ruchu Youth 2000 w czasie Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. w Polsce
Eucharystia z biskupem dla irlandzkiego kręgu Domowego Kościoła, 2017 r.
Tu jest mój świat
Moja przygoda misyjna nie mogłaby się wydarzyć, gdyby te dziesięć lat było nie tyle zewnętrzną drogą apostolską, ile przede wszystkim wewnętrzną drogą przemiany misyjnej. Po dziesięciu latach stwierdzam, że mój świat duchowy i kulturowy to właśnie Irlandia, duchowo i kulturowo w Polsce jestem gościem; rok po roku czuję, że świat, gdzie się wychowałem, także jako młody werbista, dawno nie jest moim światem odczuć i tożsamości. Ten świat znajduje się obecnie tutaj, wyznacza go Irlandzko-Brytyjska Prowincja Zgromadzenia Słowa Bożego. Nie da się tego odkryć na pierwszy rzut oka. To wewnętrzny sposób patrzenia, kiedy misjonarz zgodzi się na to, aby Duch Święty wykształcił w nim osobowość wielokulturową. Bardzo często w moich wypowiedziach w języku polskim pojawia się przejęzyczenie, kiedy mówiąc o Polsce, mówię „Irlandia", a mówiąc o Irlandii używam słowa „Polska". To pewnego rodzaju „freudowska pomyłka", sygnalizująca, gdzie jest moje umiejscowienie i gdzie jest mój świat.
Po zdobyciu Carrantuohill – najwyższego szczytu w Irlandii
W minionym roku 2021 rozpocząłem drugą dekadę misji w Irlandii. Na pewno wchodzę w nią z nowym misyjnym zapałem. Duch Święty nieustannie tworzy nowe okoliczności na obecnym etapie historii zbawienia, która dla mnie wyznaczona została, geograficznie ujmując, na średniej wielkości wyspie na krańcu Europy. Miłość do tego świata, Kościoła i ludzi tu żyjących nie wygasa i po tych latach mogę spokojnie stwierdzić, że gdybym kiedyś miał zostać pochowany w Irlandii jako misjonarz, to byłoby to dla mnie ukoronowaniem drogi służby i de facto najlepszym miejscem ziemi na zasianie ziarna w służbie misji. Chcę zakończyć tym samym wezwaniem, jakie umieściłem na obrazku jubileuszowym: Przyjdź, Duchu Święty, i prowadź drogę ku przyszłości!
Zdjęcia: Bartłomiej Parys SVD. Tekst ukazał się w miesięczniku „Misjonarz" nr 4/2022 (oryginalny artykuł w PDF).