Drugie podsumowanie tygodniowe

Późna noc nadchodzi, ale jak to się mówi: „słowo się rzekło - kobyłka u płotu” ;) Środa więc czas na kolejne już podsumowanie tygodniowe objazdu prymicyjnego. A więc do dzieła! :)

 

 Na początek mapka dla orientacji ;) tak na oko zrobiliśmy ponad 1000 km ;)

 

 

Powrót do początków

 

Ostatni wpis zakończył się na Chludowie. Spędziliśmy tam niecałą dobę. Najpierw celebrowaliśmy Eucharystię dla wspólnoty parafialnej w bardzo uroczym drewnianym kościółku trwającym niezmiennie od XVIII wieku. Na tę Eucharystię przybyło troszkę znajomych z różnych okresów życia, niektórych nie widziałem od lat! Tym większa była radość z ich obecności

 

 

Natomiast nazajutrz rano odprawialiśmy Mszę Świętą dla wspólnoty Domu. Większość Czytelników pewnie nie wie, ale Dom w Chludowie k/Poznania jest domem nowicjackim. Znaczy to, że tu każdy kto chce zostać werbistą przebywa przez rok, prowadząc intensywny czas duchowy, wypełniony pracą, modlitwą i wchodzeniem w doświadczenie życia zakonnego. Ja przebywałem tam przez rok od końca września 2002 roku, czyli już sporo czasu temu. Jednak doświadczenie nowicjatu jest niezatartym znamieniem w historii życia, to czas szczególnej łaski od Boga. Nasz Założyciel mówił, że Bóg w nowicjacie często udziela nadzwyczajnych łask, których już nigdy później w historii życia nie udzieli. Cieszyłem się, że dane mi było wygłosić tam homilię podczas naszej prymicji. Mówiłem o doświadczeniu wybrania, które przez wieki jest darem od Boga.

 

Stolica

Z Wielkopolski ruszyliśmy na Mazowsze, aby podzielić się radością prymicyjnej Eucharystii i błogosławieństwa ze wspólnotą naszego Domu na ulicy Ostrobramskiej (tu mieści się siedziba Prowincjała i jego biuro) a nazajutrz sprawować Mszę dla naszych Sióstr Służebnic Ducha Świętego w Sulejówku. Każde odwiedziny stolicy to dla mnie wielka radość, od dawna wiedziałem, że kiedy żyję w dużych środowiskach miejskich to jestem jak ryba w wodzie;)

 

Miejsce wybrania - Rybnik

Na niedzielną Eucharystię wybraliśmy się do Rybnika, do naszej parafii pw. Królowej Apostołów. Wybór ten był świadomy, gdyż to właśnie tam dokładnie przed 8mioma miesiącami zostaliśmy złączeni ze posłannictwem Jezusa jako diakoni. Tym razem wróciliśmy już jako kapłani, a ja tam jeszcze będę wracał parę razy do czasu wylotu do Irlandii, gdyż ten dom i parafia są miejscem mojego tymczasowego prawnego przebywania do czasu opuszczenia kraju.

 

 

 

Bytom

Poniedziałkowe odwiedziny w naszej maleńkiej Parafii w Bytomiu (obejmuje ona niecałe 300 osób ;) ) było wydarzeniem bardzo radosnym, gdyż na tę Eucharystię przybyło wielu przyjaciół naszego Zgromadzenia, nie brakło więc wspólnych radosnych chwil po celebracji. Podczas tej Mszy Świętej dane mi było głosić Słowo - można je wysłuchać tu ->

http://goo.gl/Cej5C

 

U Matki…

 

Wydarzeniem, które wpisze się bardzo głębokie w moje serce to odwiedziny na Jasnej Górze. Pojechaliśmy tam zawierzać nasze kapłaństwo i posługę misyjną w ręce Matki. Tak się złożyło, że Eucharystia do której dołączyliśmy się była również prymicyjna - świętowali neoprezbiterzy z diecezji wrocławskiej, więc i homilia była prymicyjna. Siedziałem na całą celebrację wprost Ikony Jasnogórskiej nie mogąc się na nią napatrzyć. Świadomość dotykania w tym miejscu i czasie dziedzictwa wiary całych pokoleń naszego narodu, które się tu ogniskowało, wzmacniała wagę chwili. Dane mi było rozdzielać Ciało Pańskie w wśród zgromadzonych ludzi. Przemieszczając się z Jezusem Najświętszym Sakramencie przez zakamarki częstochowskiej kaplicy jasnogórskiej, które znam dobrze, gdyż przez lata tu przybywałem, najpierw jako nastolatek, z czasem jako kleryk werbista, docierało do mnie jaki to Pan jest nieprzewidywalny w swym planie - a jednak wierny i doprowadzający po swoich drogach wezwania.

Odwiedziny jasnogórskiego sanktuarium uświadomiły mi na nowo mój medialny charyzmat a to wszystko za sprawą odwiedzin w radio u przyjaciół (o tym tutaj: http://goo.gl/Xqq1W ) ale także po przez audycję którą tam przygotowywałem z jedną z dziennikarek (przyjdzie czas to ja wysłuchacie i Wy ;) ). Już przed Mszą Świętą zostałem dopadnięty i poproszony o wypowiedź ;) Radiowy akcent odwiedzin jasnogórskich dał mi wiele radości!:)

 

Racibórz

 

Dziś, w środę, udaliśmy do naszych niebieskich sióstr do Raciborza. To bardzo duży dom, w którym żyje kilkadziesiąt sióstr, większość z nich uczestniczyła w Eucharystii. Podobnie jak miało to miejsce w Górnej Grupie (niezorientowanych odsyłam do poprzedniego wpisu:http://goo.gl/dwLwf ) odwiedziliśmy z błogosławieństwem oddział sióstr które są w podeszłym wieku i zmorzone chorobą. Ku mojemu zaskoczeniu kiedy weszliśmy do jednego z pokoi ujrzałem znaną mi siostrę, która pracowała przez lata na Papui Nowej Gwinei jako pielęgniarka. Nie miałem pojęcia, że wróciła do Polski. Mimo tego że w rozpuszczonych włosach, leżąca na łóżku to rozpoznałem ją bez problemu. Kiedy nas zobaczyła i otrzymywała błogosławieństwo z jej oczu bił niesamowity blask i radość. Dopiero później podczas uroczystej kolacji kiedy o nią zapytałem dlaczego i od kiedy jest w Polsce, usłyszałem, że jej stan jest bardzo poważny, zmaga się z chorobą nowotworową  a  lekarze już od dłuższego czasu nie dawali jej szans... A w niej jest tyle radości mimo, że przykuta do łóżka... Tylko Duch Święty może tak namaścić i obdarzyć darami, nic dziwnego - większość życia jest jego służebnicą..

I znów na koniec podsumowania podsumowania tygodniowego dotykamy tajemnicy Krzyża i cierpienia. Ale przecież one są nieodłączne z Eucharystią, która przenosi nas na Golgotę, posługując się kapłanami - dopiero bardzo powoli zaczynam do dostrzegać i pojmować, że z ołtarza wypływa życie dla całego świata…

Jutro ruszamy do Nysy a kolejny wpis jak zawsze - w środę ;)

Dziękuję wszystkim za modlitwę w tym czasie!+

← Wróć do biblioteki